2026-04-29 Aktualności

Przy okazji Międzynarodowego Dnia Świadomości Zagrożenia Hałasem specjaliści alarmują, że długotrwała ekspozycja na głośne dźwięki nie tylko zwiększa ryzyko uszkodzenia słuchu, ale może też negatywnie wpływać na sen, naukę czy ogólny poziom stresu.

 W swojej pracy z dziećmi bardzo często widzę, jak ogromny wpływ na ich funkcjonowanie ma nadmiar bodźców dźwiękowych. Dzieci, które na co dzień są otoczone ciągłym hałasem lub stale korzystają ze słuchawek, znacznie szybciej się męczą, są bardziej rozdrażnione, mają trudności z koncentracją i regulacją emocji. Często obserwuję, że ich próg tolerancji na frustrację jest niższy  szybciej przechodzą od napięcia do wybuchu, trudniej im się zatrzymać i wrócić do równowagi – mówi Iwona Cyris, psycholog dziecięcy z Centrum Medycznego Audika w Opolu. Ekspertka dodaje, że: z perspektywy neurobiologii wiemy, że przeciążony układ nerwowy ma ograniczoną zdolność do samoregulacji. Stały dopływ dźwięków utrzymuje organizm w stanie podwyższonej gotowości, co oznacza, że układ nerwowy nie ma przestrzeni na regenerację. W efekcie pojawiają się trudności ze snem, koncentracją, większa impulsywność, a także obniżona zdolność do radzenia sobie ze stresem (co potwierdzają m.in. raporty WHO). Dziecko funkcjonuje wtedy trochę jak „przeciążony system” i reaguje szybciej, mocniej oraz mniej adekwatnie do sytuacji. Cisza jest więc realną potrzebą rozwojową dziecka. To właśnie w niej układ nerwowy ma szansę się wyciszyć, uporządkować doświadczenia i wrócić do równowagi. Dlatego tak ważne jest, aby w codzienności świadomie tworzyć momenty bez dźwięków i ograniczać nadmiar bodźców, które choć często wydają się niewinne, w dłuższej perspektywie mogą znacząco obciążać psychikę dziecka.

Eksperci podkreślają, że ekspozycja na hałas jest jednym z najważniejszych, ale co ważne – modyfikowalnych czynników ryzyka uszkodzenia słuchu. Chociaż niedosłuch powszechnie uznawany jest za chorobę wieku starczego, to coraz częściej dotyczy też osób młodszych.

Narażenie na hałas może uszkodzić komórki słuchowe w ślimaku w uchu wewnętrznym. Objawia się to początkowo szumami usznymi – wrażeniem pisku w uszach i nadwrażliwością słuchową na głośne dźwięki. W przypadku dalszego narażenia może pojawić się niedosłuch, który przy braku wdrożenia szybkiej terapii pozostaje nieodwracalny – prowadzi do trwałego uszkodzenia narządu słuchu. W przypadku stosowania słuchawek ważny jest poziom natężenia dźwięku – za niebezpieczną uważa się głośność powyżej 85dB, czas ekspozycji – długotrwałe słuchanie bez przerw uniemożliwia regenerację komórek słuchowych, izolacja  słuchawki wewnątrzuszne kierują dźwięk bezpośrednio na błonę bębenkową, co zwiększa ciśnienie akustyczne i czyni je bardziej niebezpiecznymi dla słuchu niż słuchawki nauszne  – mówi dr n. med. Marek Zadrożniak, audiolog, foniatra i otorynolaryngolog z Centrum Medycznego Audika w Lublinie.

Co zrobić, by chronić swój słuch przed przykrymi konsekwencjami związanymi z narażeniem na hałas w związku z korzystaniem ze słuchawek? Warto zwrócić szczególną uwagę na poziom głośności, czas korzystania i rodzaj słuchawek. Nie powinno się używać słuchawek  na poziomie powyżej 60% maksymalnej głośności; istotny jest też czas ekspozycji: nie dłużej niż 60 minut dziennie, z przerwami. Zaleca się używanie słuchawek nausznych.

– (...) gdy dziecko skarży się na dzwonienie w uszach, szumy uszne, prosi o powtarzanie słów, należy jak najszybciej zgłosić się do audiologa lub laryngologa celem przeprowadzenia odpowiednich badań. W przypadku wykrycia uszkodzenia narządu słuchu szybkie wdrożenia leczenia pozwala zregenerować komórki słuchowe i przywrócić prawidłowe słyszenie. Brak podjęcia działań często czyni uszkodzenie nieodwracalnym – podkreśla dr n. med. Marek Zadrożniak.

 

Copyright © Medyk sp. z o.o